Ile zostaje po procesie: jak zebrać dane o pozostałościach produkcyjnych

Oznakowane pojemniki do segregacji surowców i odpadów przy stanowisku pracy w nowoczesnej hali produkcyjnej.

Ile faktycznie zostaje po procesie

Pytanie wygląda banalnie, a w wielu zakładach nie ma na nie precyzyjnej odpowiedzi. Wiadomo, że kontener wyjeżdża co dwa tygodnie i że czasem trzeba zamówić dodatkowy transport. Nie wiadomo natomiast, ile materiału powstaje na tonę produktu ani jak zmienia się to przy innej partii surowca.

Bez tej wiedzy trudno rozmawiać z kimkolwiek o odbiorze. Odbiorca pyta o ilość miesięczną, powtarzalność i parametry, a odpowiedzi w stylu „mniej więcej pełen kontener” kończą temat.

Trzy dane, od których zaczyna się porządek

Zebranie podstaw zajmuje zwykle kilka tygodni obserwacji, bo trzeba objąć różne partie surowca i różne obciążenie linii.

  • Ilość: masa powstająca w przeliczeniu na jednostkę produkcji, a nie na miesiąc kalendarzowy.
  • Skład i parametry: wilgotność, frakcja, zawartość zanieczyszczeń, zmienność między partiami.
  • Miejsce powstawania: konkretny etap procesu oraz to, czy materiał miesza się po drodze z czymś innym.

Ostatni punkt bywa pomijany, a przesądza o dalszych możliwościach. Materiał zbierany z jednego węzła technologicznego zachowuje powtarzalne parametry, ten sam materiał zsypywany do wspólnego kontenera razem z pozostałościami z innych stanowisk traci tę cechę.

Co zmienia segregacja u źródła

Rozdzielenie strumieni w miejscu powstawania kosztuje niewiele: dodatkowy pojemnik, opis stanowiska, krótkie ustalenie z brygadą. Efekt jest odczuwalny na kilku poziomach jednocześnie.

  1. Spada ilość materiału przekazywanego jako mieszanina, która zwykle jest droższa w zagospodarowaniu.
  2. Rośnie szansa, że wydzielony strumień zainteresuje odbiorcę jako surowiec do konkretnego zastosowania.
  3. Pojawia się możliwość rozważenia, czy dany materiał w ogóle musi być traktowany jak odpad.

Pojawia się też efekt uboczny, którego nikt nie planuje. Rozdzielenie strumieni pokazuje, gdzie w procesie powstają straty surowca. Jeżeli okazuje się, że jeden węzeł generuje dwa razy więcej odsiewu niż pozostałe, rozmowa przenosi się z tematu odbioru na temat ustawienia maszyny, a to zwykle tańsza droga do oszczędności.

Kiedy warto sprawdzić ścieżkę formalną

Jeżeli materiał powstaje regularnie, ma stabilne parametry i istnieje firma gotowa go odbierać do konkretnego zastosowania, do rozważenia pozostaje status produktu ubocznego. Przesłanki są opisane w przepisach i albo są spełnione, albo nie, więc ocena wykonana wcześnie oszczędza późniejszych rozczarowań.

Odpowiedź negatywna też jest użyteczna. Oznacza, że materiał pozostaje w reżimie gospodarki odpadami i że wysiłek trzeba skierować na ewidencję, dobór odbiorcy i ograniczanie ilości u źródła.

Warto przy tym rozróżnić dwa pytania, które łatwo pomylić. Pierwsze brzmi: czy ktoś chce ten materiał kupić. Drugie: czy przepisy pozwalają przekazać go poza reżimem odpadowym. Odpowiedź twierdząca na pierwsze nie przesądza o drugim, bo zainteresowanie rynku jest tylko jedną z przesłanek, a nie całą podstawą rozstrzygnięcia.

Od czego zacząć w przyszłym tygodniu

Najprostszym krokiem jest przypisanie jednej osoby do zebrania danych i wyznaczenie jej terminu. Bez tego temat wraca przy każdej podwyżce cen odbioru i za każdym razem zaczyna się od początku.

Drugi krok to rozmowa z produkcją o tym, co da się rozdzielić bez zmiany układu linii. Zwykle okazuje się, że część strumieni miesza się z przyzwyczajenia, a nie z konieczności technologicznej, i że wystarczy przestawić dwa pojemniki, żeby uzyskać jednorodny materiał.

Likes:
0 0
Views:
23
Article Categories:
Biznes

Comments are closed.